poniedziałek, 2 maja 2016

Przyjaźnią rozmowa płynie o miłości. (VS/+ - część 1)

Unknown

Nowe VS/+


Przed tobą debiut nowej serii wpisów "VS/+", na którą wpadliśmy dzięki Emilii, którą znacie już ze zdjęć w ostatnim wpisie. W tej serii będziemy... rozmawiać. W rozmowachwspółczesne społeczeństwo zaczęło się ograniczać do tematów tak codziennych, że aż nudnych. Chcemy to zmienić i wychodzimy z inicjatywą. 
Od kiedy pamiętam potrafimy razem poruszać tematy, których "normalni" ludzie nie poruszają na co dzień, a dlaczego? Na to nie mają raczej sensownej i trzymającej się jakiegokolwiek ładu odpowiedzi. 
Czas coś zmienić, pokazać innym, że rozmowa może wybiec w horyzonty jakiś jeszcze nie znają.. jednak, aby od razu nie potraktować was ogromnym napięciem szoku, poruszamy temat miłości. Dość przyziemny temat w dość przyziemny sposób.

Dlaczego VS/+? Bo choć potrafimy być swoim realnym odbiciem, to czasem nie możemy się ze sobą zgodzić. VersuS symbolizuje nasze odmienne poglądy w niektórych kwestiach, a + nic innego jak tematy, w których jesteśmy zgodni.

Emilia na blogu!

Wkrótce (zapewne jutro) na naszym blogu pojawi się mała, wielka nowość - fotoblog Emilii, gdzie będzie udostępniać ona swoje prace. Jest pasjonatką fotografii, która chce dzielić się tym co robi, a my postanowiliśmy dać jej na to szansę - tym samym urozmaicając dla was naszą witrynę.

O miłości..

Krzysiek: Wciśniesz miłość w definicje?

Piotrek: Miłość to uczucie wiążące stworzenie żywe z drugim, rzadziej z przedmiotem, aczkolwiek takie przypadki mają miejsce i nie należy ich dyskryminować. Uczucie to jednak podlega ścisłemu podziałowi, bo przecież miłość do np. matki nie może być czymś zupełnie podobnym do miłości, jaką darzymy drugą połówkę. 
Zupełnie inaczej definiuje się określone uczucie na podstawie własnych doświadczeń, bo żadna miłość nie jest do siebie podobna. A jak ty to widzisz?

Krzysiek: Właśnie moim zdaniem może być zdefiniowana, a miłość do matki porówynywalna, utożsamiana z tą do naszej partnerki. Bo gdybyś spojrzał na to z innej strony to w końcu, czy chcemy czy nie istnieje definicja miłości. Potrzeba siebie nazwzajem, przywiązanie, zdolność do poświęceń.. 
A czy każda miłość jest inna? Osoba, do której nią pałamy na pewno, ale czy zmienia się coś oprócz tego? Co najwyżej można wykluczyć niektóre czynniki. To tak jakby wybić okna z budynku i zburzyć jedną ścianę - fundament nadal ten sam.

Piotrek: Ale to, na jaki kolor pomalujemy elewację także ma znaczenie

Krzysiek: Ma, lecz pozorne. Bynajmniej w mojej opinii, 
Obróćmy to trochę: czy podzielasz mój pogląd, że przyjaźń jest formą miłości? Oczywiście pamiętając, że istnienie męsko-żeńskiej całkowicie neguje.

Piotrek: Spodziewałem się pojawienia kwestii przyjaźni żeńsko-męskiej i jej zaprzeczenia z twoich ust, dlatego nie będę szedł pod prąd i przyznam ci (słuszną zresztą) rację, iż takowa przyjaźń nie istnieje. 
No tak, ale przechodząc do sedna: Nie często zdarza mi się rozprawiać na ten temat. A gdyby tak zupełnie rozgraniczyć miłość i przyjaźń? Uważam, że to dwie zupełnie inne, w inny sposób wyjątkowe uczucia, lecz opierające się na podobnych założeniach. Przyjaźni nie szkodzi porównywanie do miłości, ale wygląda to na syndrom młodszej siostry, która zestawiana ze starszą wypada zupełnie niewspółmiernie do niej. Dałbyś się do tego przekonać?

Krzysiek: Czy dałbym się przekonać? Stary! Przed chwilą nazwałem to poglądem - jestem jasno przekonany i będę ich bronił. Z tej strony chyba doskonale mnie znasz ;)
Moim zdaniem przyjaźń to czysta miłość jednak bez pociągu seksualnego. Bo pomyślmy: określ mi cztery najważniejsze cechy miłości jako relacji interpersonalnej.

Piotrek: Kurwa, tylko nie zadania

Krzysiek: Dobra to przyjmijmy:
- wspomniana zdolność do poświęceń
- zaufanie, pobudzanie poczucia bezpieczeństwa
- lojalność oraz pewność drugiej osoby
- oddanie
Zgadasz się?

Piotrek: Tak na prawdę to, co napisałeś, to wynik analizy miłości, więc nie tylko ja, ale 90% ludzi się z tym zgodzi

Krzysiek: Zdolność do poświęceń - dla przyjaźni poświęcamy czas, czasami całych siebie czy to w celu udzielenia wsparcia, czy innej formie pomocy dla przyjaciela w opałach. Sami robiliśmy tak nie raz.
Zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Bez zaufania buduje się dwie relacje: wrogość i koleżeństwo.
Lojalność oraz pewność drugiej osoby. Gdybyśmy tego nie przestrzegali obecnie nie rozmawialibyśmy, a blog byłby tylko mój.
Oddanie - tu odnoszę do punktu, w którym pisałem o poświęceniu.
Czy przyjaźń nie jest niczym miłość, gdy wykluczymy sferę seksualną?

Jeśli zastanawiasz się teraz czy dalej ciągnąć temat, to możesz potraktować to pytanie jako retoryczne i przejść do innej kwesti

Piotrek: Ucieknijmy, więc w retorykę:
Chodzi mi po głowie temat bardzo nakręcany przez społeczeństwa wielu różniących się od siebie mas, które jednak potrafią w większości stanąć po jednej ze stron barykady. Czym jest ta barykada? Ano tezą, iż gdy chłop "brzydki", a z piękną kobietą u boku, to na bank zasługa sporej ilości pieniędzy, jaką kojarzy się z jego nazwiskiem. 
Czy twoim zdaniem miłość między drastycznie różniącymi się na tle estetycznym ludźmi jest możliwa?

Krzysiek: Wiesz co... mój życiowy mentor, którego znasz z opowiadań bo kiedyś nazwałem go "drugim tatą" (ale tutaj niechaj jego sylwetka pozostanie tajemnicą) powiedział mi dokładnie tak: "matematyka i pieniądze - dwie, magnetyczne siły współczesnego świata. Są tak potężne, że nawet miłość chcemy ubrać w cyfry i zmonetyzować"
Zacznijmy od tego, że społeczeństwo się nakręciło w tej spraiwe, od kiedy wzrósł poziom paradokumentów takich jak "Dlaczego ja?", "Ukryta prawda", "Trudne sprawy" i reszta tego typu zapychaczy umysłów idiotów, które mają za cel oszałamiać ciemne masy.
Ale nie ukrywajmy, że zgadzam się z taką teorią, jednak nie oceniałbym takiej pary od tak. Po prostu miłość łączy różnych ludzi, jednak coraz częściej kierowana jest zyskiem materialnym, a nie duchowym. To nie oznacza, że wyjątki są nierealne.
Ja odpłynę jeszcze w bardziej duchowy stan, bo ten jest dla mnie istotniejszym:
Czy twoim zdaniem miłość jest potrzebna do szczęścia? Zawsze zajebiście śmieszą mnie nasze, gimnazjalne rozprawki, w których mowa o szczęściu. Tezy stawiane w taki sposób, abyśmy bez jakichkolwiek oporów mieli się z nimi zgodzić. Jestem nielicznym, który nigdy z żadną rozprawkową tezą się nie zgodził. Bo moim zdaniem miłość DO DRUGIEJ OSOBY nie jest istotą szczęścia, można je osiągnąć bez takich relacji. Mam odwieczny problem: przywiązuje się do przedmiotów, zajęć i wielu innych rzeczy fizycznych, a ciężej jest u mnie z przywiązywaniem się do osoby czy to płci przeciwnej, czy własnej. Mówiąc o płci własnej mam oczywiście na myśli przyjaźń - też trudno się przywiązuje, ale, gdy już to zrobię jest to niesamowicie silna więź. Do czego dąże? Dlaczego ludzie twierdzą, że miłość do drugiej osoby jest potrzebna do szczęścia? Fakt miłość jest potrzebna, ale są setki jej form, przecież kochać nie oznacza koniecznie kochać osobę.

Piotrek: Zauważmy fakt, że są ludzie, którzy przeżyli parę historii miłosnych, w których nie odnaleźli szczęścia, a są rzeczy, które to szczęście są w stanie im wpompowywać hektolitrami. Jest tylko jeden warunek do życia w ten sposób-trzeba spróbować. Oczywiście to tylko moje zdanie, a ludzie, którzy bez doświadczeń stawiają przed sobą mur co się zowie "miłość? To nie dla mnie..." uderzają w zupełnie inny segment rozważań. W każdym bądź razie nie zaprzeczam temu, że miłość potrafi wykrzesać z nas ogromne ilości endorfin, ale nie jest to jedyny sposób na osiągnięcie szczęścia.

Krzysiek: Zabawnym jest fakt, o którym już pisałeś: że miłość przez panów w naszym wieku jest utożsamiana z stosunkiem płciowym. A stosunek płciowy to przecież tylko jej dodatek, splot dwóch ciał jako dowód wzajemnego zaufania. Pełnego zaufania.
Mam dość pesymistyczny stosunek do miłości, choć kocham. Kocham jako, że traktuje przyjaźń jako miłość, kocham wiele rzeczy, pasji, zajęć i być może kocham osobę, którą widzę jako swoją przyszłą partnerkę. Jeśli jednak postawię ją w tym miejscu, to oznaczać to będzie, że jest ona jedną z nielicznych, która definiuje miłość w sposób podobny do mnie.
Na zakończenie chciałbym dodać kilka cytatów, które w jakiś sposób wyrażą moje pojęcie miłości:

"Możemy przyrzekać, leżeć plackiem w kościele, prosić o siłę i mieć tę siłę, jednak jeśli dwoje ludzi będzie czegoś równie mocno i gorąco pragnęło, wówczas tego nie unikniemy. Namiętność niszcząca, a zarazem piękna, burząca dotychczasowy porządek." ~ Gabriela Gargaś

"-Mistrzu,kocham jednego czlowieka... 
-Tylko jednego?" ~ Małgorzata Przygońska

"Przyjaźń zawsze jest pożyteczna, a miłość często bywa szkodliwa" ~ Seneka Młodszy
"Miłość to rezygnacja z panowania nad własnym losem." ~ Jonathan Carroll

A ty masz coś do dodania?

Piotrek: Napisałeś coś bardzo ważnego, mianowicie: "Jeśli jednak postawię ją w tym miejscu, to oznaczać to będzie, że jest ona jedną z nielicznych, która definiuje miłość w sposób podobny do mnie." 
Myślę, że wiele osób nie przejmuje się zbytnio tym konkretnym aspektem. W moim przypadku bliźniacze definiowanie już chociażby tej miłości jest czymś nienaturalnie ważnym w tworzeniu i utrzymywaniu stałych, silnych więzi, które w życiu nawiązane przeze mnie mógłbym policzyć na palcach jednej ręki... i jeszcze zostałoby parę bezrobotnych palców właśnie na niej.

niedziela, 1 maja 2016

(PatrioCiach vol. 1) O miłości, która zabija + wywiad

Unknown

Każdy ma ją w sobie, lecz nie każdemu na myśl przychodzi, by w jakimkolwiek stopniu się z nią utożsamiać. To temat wymięty jak kartki papieru, rzucony w kąt. Podlega zapomnieniu w kręgach tabu. Ośmielę się stwierdzić, iż stało się tak w procesie wymiany kulturowej między kolejnymi pokoleniami, ale nie zamierzam po najmniejszej linii oporu zganiać całego ambarasu na takową teorię, która jest tylko moją subiektywną opinią... 

Chciałbym podziękować Emilii za to, że pozwoliła na wykonanie tych niesamowitych zdjęć. Na pewno nawiążemy współpracę jeszcze nie raz.
Pozdrawiam Darquizi.

Ale o czym tak naprawdę mowa?

Bo miłość, miłość... Miłość, w zależności od przedziału wiekowego oraz płci grupy będącej celem naszych pytań o nią będzie kojarzyć się troszeczkę inaczej. Myślę, że to zupełnie jasna kwestia, ale dla lekkiego zobrazowania sytuacji: większość nastolatków (z podkreśleniem na płeć męską) jasno deklaruje, że pierwszą (miejmy nadzieję, że nie jedyną) rzeczą, jaka przychodzi im do głowy, to stosunek płciowy, albo inne superniekatolickie pieszczoty. W przypadku, gdy tym samym pytaniem zaatakujemy ognisko kobiet w wieku dojrzałym, spodziewać się można odpowiedzi w stylu: rodzina, rodzina i inne takie pierdoły. Są oczywiście wyjątki, ale to nie one budują trzon społeczeństwa.
Mowa o miłości do ziemi, na jakiej żyjemy. Zarówno ujmując fakt metaforycznie jak i dosłownie. Tak, wiem. Temat jest niemiłosiernie często poruszany ostatnimi czasy (mimo, że przynajmniej ja zauważam nagły spadek hype'u na bycie patriotą), ale postanowiłem mimo wszystko wrzucić coś od siebie. 


Jak było kiedyś?

Kiedyś nieustannie walczyliśmy o swój kraj. A może nawet już nie kraj, ale o swoje miejsce na ziemi (czyt. najnormalniejszy kawałek ziemi na Polskiej wsi) czy też rodzinę. Najważniejsze było to, że podejmowaliśmy te inicjatywy jako jeden naród, niczym żywy organizm przeciwko chorobie go trapiącej. Wyzwalało to w Polakach (mimo nadludzkiej skłonności do autodestrukcyjnej polityki) uczucie solidarności, braterstwa i wzajemnej potrzeby siebie nawzajem. Jakby miłość, prawda? 



Jak jest obecnie?


Obecnie różnice są niebotyczne, a samo porównywanie tych dwóch okresów (w trakcje wojen kiedyś i w czasach względnego pokoju dziś) jest nieodpowiedzialne i głupie, że już zniżę się do użycia tak dennego określenia. Sformułowania stylem: "kiedyś patriotyzm miał większe znaczenie dla Polaków, ten kraj schodzi na psy" są zupełnie bezzasadne. Dlaczego? To typowy przykład przyzwyczajenia się do antycznych obyczajów z jednoczesnym negowaniem istnienia jakichkolwiek innych, często tylko dlatego, bo tak. I nie odmawiam tym samym pamięci dla osób, bez których dziś prawdopodobnie porozumiewalibyśmy się w języku rosyjskim, a raczej staram się zauważyć bohaterów obecnego świata, którzy może nie muszą już umierać, ale dla ojczyzny robią niepozornie wiele. Te dwie ewentualności idealnie spajają twórcy filmowi, z pod rąk których wyszło już kilka naprawdę dobrych produkcji. Nie mają one problemu z propagowaniem patriotyzmu XX wieku, przy jednoczesnym kreowaniu nowych dróg jego promocji w ówczesności. By pozostać niekontrowersyjnym (tak, jasne) zaniecham próbom podawania tytułów w konkrecie. 


Kim jestem ja sam?


Jestem młodym człowiekiem z pewnymi perspektywami... a to, że niekoniecznie wiążą się one z pozostaniem w kraju nie jest równoznaczne z tym, że go nie kocham. Kocham, ale miłości czasem trzeba powiedzieć "wybacz", zanim nas zabije. Trącę o hipokryzję, o której wcale nie tak dawno pisał sam Krzysiek (klik) i jestem świadom tego, że wielu właśnie rzuciłoby w moją stronę jakimś "folksdojczem". Ale wiecie co? Nie obchodzi mnie to. Oddałbym życie za Polskę i to się liczy. 



A Ty? Jakie jest Twoje stanowisko w tej sprawie? 

Na jakim miejscu w hierarchii stawiasz Ojczyznę i miłość do niej? 

OneQuestion Darquiziego

Krzysiek: Czym jest twoim zdaniem patriotyzm, o ile w ogóle jeszcze istnieje?

Tomasz Kowalczyk: Patriotyzm, jak to pięknie praforma łacińska pokazuje (patria – ojczyzna), to postawa wielkiej miłości i szacunku do macierzystej ziemi, w której to postawie człowiek jest gotów nawet oddać życie za to, co związane z jego krwią oraz ziemią, na której się urodził.
Obecnie patriotyzm jest w wielkie bessie, jako że panuje kult racjonalizmu, czyli lewactwa. Popularyzowane rzeczy są globalne, ogólne, a nie związane z mikroklimatem danego terytorium, czyli lokalne. 
Na szczęście ów trend jest powtarzalny, za czasów Mozarta (w przeciwieństwie do Romantyzmu) świat również żył w sporej globalizacji, na przykład w muzyce wówczas istniał tylko styl „międzynarodowy”, i tak, mimo że komponowano wtedy polonezy, bardzo rzadko, ale się zdarzało – nie miały one nic związanego z Polskością.
Po prostu świat kalejdoskopicznie zmienia swój stosunek do patriotyzmu w zależności od nastałych czasów. Ale oczywiście patriotyzm powróci do nas znowu, kiedy najmłodsze pokolenia będą musiały szybciej emocjonalnie dorosnąć, a temu sprzyja narastające zagrożenie ze strony Islamu.
Na koniec jeszcze dodam, iż najlepszym sprawdzianem, pozwalającym ocenić poziom patriotyzmu, jest wgląd w artystyczny rozwój cywilizacji. Kiedy prym w sztuce wiedzie synkretyzm rodzajowy (gatunków macierzystych), poezja, kompozycja liryczna, narodowa, utwory opiewające wartości duchowe oraz ideowe, wówczas patriotyzm jest cechą główną opisującą dane społeczeństwo, a nawet epokę, bo świadczą o tym zamiłowania do rzeczy rodzimych.




"Życie jest domeną równie agresywną co rozwojową. Na blogu chcę nieść unikalną wartość, wartość, której boi się obecne, "demokratyczne" społeczeństwo."

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Punkt wyjebania (Przemyślenia bloggera vol. 2)

Unknown

"Ja Krzysiek nienawidzę: braku wartości i braku świadomości". To tak jakbym powiedział, że nienawidzę 90% społeczeństwa, a choćbym stawiał temu opór to jest to prawdą. Czy egoizm budzi nienawiść? Czy nienawiść to egoizm?

niedziela, 24 kwietnia 2016

Zrealizuj marzenia przez codzienność + recenzja rękawic MMA (KOseries vol. 2)

Unknown



Zawsze trzeba podejmo­wać ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie.¹ Najzabawniejszym jest moment, kiedy możemy je spełnić, jednak pojawia się strach: "marzyłem o tym od dziecka, teraz mogę to mieć i o czym ja będę marzył?". Ogromną część swojego życia spędziłem bez marzeń - ogromną część życia zmarnowałem.

czwartek, 21 kwietnia 2016

16 lat, dwie książki, 4 wydawnictwa, 600 księgarni

Unknown

Czy w wieku 16 lat można wydać książkę o tak poważnej tematyce? W końcu stałem się tego żywym przykładem. Załatwione wszystkie kwestie prawne, załatwione umowy z wydawcami, odnalezione platformy sprzedaży no i uzyskanie możliwości sprzedaży dzieła na własną rękę - bez działalności gospodarczej.

wtorek, 19 kwietnia 2016

"Piszę, bo tracę pamięć" - wywiad z Karolem Michalikiem

Unknown

18 kwietnia miałem przyjemność przeprowadzić wywiad z bardzo nietypową osobistością blogową- Karolem Michalikiem . Poproszony o przedstawienie swojej postaci, ujął to w sposób następujący: 

"Nazywam się Karol, Moją filozofią życiową jest nihilizm oraz permanentny stan dnia świstaka. Mogę powiedzieć, że kreowanie jest dla mnie pewnym uzależnieniem. Od pewnego czasu piszę powieści, poezję, czy też w krótkiej formie opowiadania. Obecnie pracuję na kopalni,jednak z powodów osobistych poszukuję sposobu by móc żyć wyłącznie kreując nowe światy, czy też wchodząc do świata filmu..."


Dalsza część wpisu zawiera fragmenty twórczości autora w postaci fotografii. Niektóre z fotografii prezentują nagość, ale nie mają podłoża pornograficznego. Wszelkie fotografie oraz materiały są zastrzeżone prawami autorskimi.

Coprights @ 2016, Blogger Template Designed By Templateism | Templatelib